Dywersyfikacja jest jednym z najczęściej powtarzanych pojęć inwestycyjnych. W najprostszej wersji brzmi: nie wkładaj wszystkich jajek do jednego koszyka. Problem w tym, że bardzo łatwo zrozumieć to jako prostą zasadę liczenia. Mam dziesięć spółek, więc jestem zdywersyfikowany. Mam trzy fundusze, więc ryzyko jest rozproszone.
Nie zawsze.
Liczba nazw nie mówi, ile naprawdę masz źródeł ryzyka
Jeśli dziesięć spółek działa w jednej branży i reaguje podobnie na ceny surowców, stopy procentowe albo decyzje regulatora, portfel może być mocno skoncentrowany mimo wielu pozycji.
Podobnie trzy fundusze mogą posiadać bardzo podobne największe spółki. Inwestor widzi trzy różne nazwy produktów, ale ekonomicznie kupuje częściowo tę samą ekspozycję kilka razy.
Dywersyfikacja zaczyna się od pytania, co porusza wartością inwestycji
Warto spojrzeć pod etykietę. Czy wynik zależy głównie od jednego kraju? Jednej waluty? Jednego sektora? Kilku największych firm technologicznych? Cen obligacji długoterminowych?
Dopiero wtedy można ocenić, czy kolejne aktywo rzeczywiście wnosi inne źródło ryzyka, czy tylko zwiększa liczbę pozycji w tabeli.
ETF może pomagać w dywersyfikacji, ale nie każdy ETF robi to w takim samym stopniu
KNF opisuje ETF jako fundusz notowany na giełdzie, często odwzorowujący indeks. Kupując jeden szeroki fundusz indeksowy, inwestor może uzyskać ekspozycję na wiele papierów wartościowych.
Jednocześnie ETF może śledzić bardzo wąski sektor, jeden kraj, pojedynczy surowiec albo strategię o dużej koncentracji. Sam napis ETF nie mówi więc, czy ekspozycja jest szeroka. Trzeba sprawdzić indeks, skład i zasady ważenia.
Kilka funduszy może się nakładać
Jeżeli jeden fundusz obejmuje szeroki rynek, drugi największe spółki tego samego rynku, a trzeci sektor technologiczny, te same firmy mogą pojawiać się we wszystkich trzech.
Nie jest to automatycznie błąd. Problem pojawia się wtedy, gdy inwestor uważa, że rozproszył ryzyko, choć w praktyce zwiększył udział tego samego czynnika.
Waluta to osobna warstwa
Instrument może być notowany w euro, a posiadać firmy zarabiające w wielu walutach. Może też być kupowany w złotych, ale jego aktywa bazowe są zagraniczne. Waluta notowania nie zawsze jest równoznaczna z pełnym ryzykiem walutowym produktu.
Dlatego przy analizie warto rozdzielić walutę transakcji, waluty aktywów oraz ewentualne zabezpieczenie kursowe.
Dywersyfikacja nie chroni przed spadkiem całego rynku
Jeżeli większość ryzykownych aktywów spada jednocześnie podczas szerokiego kryzysu, zdywersyfikowany portfel także może tracić. Celem dywersyfikacji nie jest wyeliminowanie każdego spadku.
Jej sens polega raczej na ograniczeniu sytuacji, w której wynik całych oszczędności zależy od jednej firmy, jednej decyzji zarządu albo jednego bardzo wąskiego zakładu.
Nadmierna komplikacja też ma koszt
Dodawanie kolejnych pozycji tylko po to, żeby wyglądały na bardziej zróżnicowane, może zwiększać opłaty, podatkową i administracyjną złożoność oraz utrudniać zrozumienie własnej ekspozycji.
Dywersyfikacja nie jest konkursem na najdłuższą listę tickerów. Portfel z mniejszą liczbą dobrze rozumianych, szerokich ekspozycji może być bardziej przejrzysty niż kilkadziesiąt nakładających się produktów.
Najważniejsze jest rozumienie koncentracji
W KID funduszu warto sprawdzić cel, politykę inwestycyjną, poziom ryzyka i to, w jakie aktywa produkt rzeczywiście inwestuje. KNF w narzędziu „Wybieram Fundusze” zwraca uwagę właśnie na porównywanie ryzyka, kosztów i sposobu działania funduszy, a nie tylko ich nazw.
Uczciwe pytanie nie brzmi więc „ile mam pozycji”. Brzmi: od ilu niezależnych lub częściowo niezależnych źródeł zależy mój wynik i co stanie się z całością, jeśli największa ekspozycja zacznie tracić.
Dywersyfikacja pomaga zarządzać koncentracją. Nie zmienia inwestowania w działalność pozbawioną ryzyka.
Korelacja potrafi rosnąć właśnie wtedy, kiedy rynek jest pod presją
Dwa aktywa, które przez spokojny okres zachowywały się dość niezależnie, podczas gwałtownego kryzysu mogą zacząć spadać jednocześnie. Historyczna korelacja nie jest stałą właściwością wyrytą w produkcie.
Dlatego dywersyfikacji nie należy traktować jak gwarancji, że jedna część portfela zawsze wzrośnie, gdy druga spada. Jest raczej sposobem ograniczania koncentracji na pojedynczym źródle ryzyka.
Nazwy geograficzne mogą ukrywać podobną ekspozycję biznesową
Spółka notowana w jednym kraju może większość przychodów osiągać na innych rynkach. Dwa fundusze regionalne mogą mieć firmy zależne od tych samych globalnych cen surowców albo tego samego cyklu technologicznego.
Prawdziwa analiza dywersyfikacji wymaga więc patrzenia na to, od czego ekonomicznie zależy wynik, a nie tylko na kraj giełdy i etykietę funduszu.